Dolargan przy porodzie – tak czy nie?

Dolargan przy porodzie – tak czy nie?

Współczesna medycyna oferuje cierpiącej rodzącej kilka rodzajów złagodzenia bólu. Do grupy działającej w bardzo ograniczony sposób należą np. muzyka relaksująca, poród w wodzie albo aromaterapia. Nieco silniej, ale wciąż delikatnie, działa podtlenek azotu, zwany gazem rozweselającym. Jako kolejny środek najczęściej wymienia się już „solidnie” działające znieczulenie zewnątrzoponowe. Czy jednak rzeczywiście nie istnieje żadna mniej inwazyjna, a bardziej skuteczna metoda znieczulenia? Skuteczny półśrodek? Otóż istnieje i nazywa się Dolargan. Czy warto o niego poprosić?

Dolargan – czym jest?

Dolargan jest nazwą handlową. W rzeczywistości kryję się pod nią substancja czynna o nazwie peptyna. To opioidowy lek będący pochodną morfiny, stosowany w celu łagodzenia bólu porodowego oraz pooperacyjnego lub np. nowotworowego. Podaje się go domięśniowo, czyli poprzez podanie rodzącej zastrzyku. Jego działanie rozpoczyna się po około 15 minutach od podania i utrzymuje się do pięciu godzin.

Zalety Dolarganu

Dolargan ma kilka ważnych zalet, wobec czego jest dość powszechnie stosowany na porodówkach. Przede wszystkim, jest to środek bardzo tani – o wiele tańszy, niż np. znieczulenie zewnątrzoponowe.

Po drugie, dolargan znosi ból częściowo – jego zadaniem jest zmniejszenie intensywności jego odczuwania do poziomu, który ma umożliwić ciężarnej dalszą pracę nad postępami porodu.

Po trzecie, Dolargan umożliwia rodzącej rozluźnienie się – ma to wielkie znaczenie, gdy przyszła mama jest bardzo spięta i nie reaguje na polecenia personelu szpitala.

W końcu, po czwarte, dolargan nie jest inwazyjny – jak np. znieczulenie zewnątrzoponowe. Jego podanie nie wymaga obecności anestezjologa, przyjęcia odpowiedniej pozycji itp.

Lek wzbudzający kontrowersje, czyli o wadach Dolarganu

Na początek bardzo ważna informacja – Dolagran nie należy do środków znieczulających bóle porodowe polecanych przez Światową Organizację Zdrowia. Powodów jest kilka i wszystkie są – niestety, poważne.

Ze względu na rodzącą nie poleca się stosowania Dolarganu, ponieważ:

  • w wielu przypadkach przynosi on otępienie, zamiast ulgi. Rodząca ma wrażenie utraty kontroli nad sytuacją, jest zdezorientowana, otumaniona, czuje się pozbawiona wpływu na przebieg porodu.
  • u wielu kobiet środek ten powoduje szereg dolegliwości fizycznych. Do najpopularniejszych należą: zawroty głowy, mdłości, wymioty, a nawet zaburzenia oddychania.
  • lek ten działa przez kilka godzin. Oznacza to, że jeżeli ciężarna źle czuje się po jego poddaniu, to znacznie opóźni to przebieg porodu oraz znacząco wpłynie na zachowanie i odczuwanie przyszłej matki.

Zarzuty te są jednak mniej istotne, niż wpływ Dolarganu na rodzące się dziecko. Udowodniono, że podana podczas porodu peptyna:

  • negatywnie wpływa na stan dziecka po urodzeniu. Delargan przedostaje się przez łożysko i działa także na płód. W efekcie dziecko może mieć kłopoty z oddychaniem. Z tego samego powodu dzieci, którym matkom podano Dolargan, mają kłopoty z napięciem mięśni oraz ssaniem mleka z piersi matki. Maluchy te bardzo często otrzymują mniej punktów w skali Apgar.
  • Wpływa na późniejsze karmienie piersią. Peptyna krąży w organizmie matki, a potem dziecka, nawet do siedmiu dni po porodzie. W tym czasie dziecko wciąż wykazuje osłabione napięcie mięśniowe i senność, co utrudnia prawidłowe karmienie.

Niska skuteczność, wysokie ryzyko

Dolargan nie jest lekiem o wysokiej skuteczności. Podany w pierwszej fazie porodu działa u 75% rodzących, podany w drugiej fazie – tylko u 50%. Jego negatywne skutki są natomiast niemal pewne. W wielu przypadkach kobiety, którym podano lek, wspominały poród negatywnie właśnie z powodu otępiającego działania Dolarganu.

Według specjalistów, zdecydowanie lepszą (bezpieczniejszą i skuteczniejszą) metodą zlikwidowania bólu jest znieczulenie zewnątrzoponowe. Nie wahajmy się zatem wyraźnie zaprotestować przeciwko Dolarganowi i ewentualnie poprosić o ZZO.

Dodaj komentarz