Depresja po śmierci bliskiej osoby – czym różni się od żałoby?

Depresja po śmierci bliskiej osoby – czym różni się od żałoby?

Choć żałoba wydaje się być naturalnym etapem po stracie bliskiej osoby, wciąż owiana jest swego rodzaju tajemnicą. Nie wiemy, czy to, co odczuwamy, jest jeszcze normą, czy już czymś niepokojącym. Nie wiemy, czy bliskiej osobie w żałobie możemy pozwolić cierpieć przez długie miesiące, czy może w końcu powinniśmy zareagować. I przede wszystkim nie mamy pojęcia, jak odróżnić „normalną” żałobę od poważnej choroby, jaką jest depresja.

Depresja w żałobie – poważne zagrożenie

Wielu z nas uważa, że osobie w żałobie powinno dać się czas. Że czas trwania załamania jest czymś, co zależy od predyspozycji i siły danej jednostki. Że próba samobójcza w żałobie to coś wcale nie tak rzadko spotykanego, jak się sądzi – zdarza się przecież, że ludzie nie widzą sensu, by po traumatycznych doświadczeniach żyć dalej.

Wyjaśnijmy – to nie jest prawda. Żałoba przebiega inaczej. Prawdą jest natomiast stwierdzenie, że niezmiernie łatwo przejść z żałoby w depresję. Według statystyk, choroba dotyka aż 30% osób, które doświadczyły poważnej, życiowej straty. Można ją podejrzewać u ludzi, którzy na przekór „zwyczajów” nie mogą wyjść z rozpaczy, choć minęło już sporo czasu od śmierci męża, żony, matki czy siostry. Można sądzić, że chory jest mężczyzna, który po dwóch latach od śmierci żony próbuje się powiesić albo kobieta, która odcięła się od przyjaciół i rodziny.

Niezmiernie istotne jest również zrozumienie, że żałoba nie musi dotykać tylko osób, które doświadczyły śmierci bliskiej osoby. Żałoba wiąże się ze stratą w ogóle – może zatem ogarnąć kobietę, której mąż złożył wniosek o rozwód i się wyprowadził albo taką, która straciła dziecko w 5 miesiącu ciąży. Te stany załamania także mogą przerodzić się w głęboką depresję i zagrażać życiu chorego czy chorej.

Jak przebiega „fizjologiczna” żałoba?

Dla zrozumienia, kiedy żałoba przemienia się w depresję, konieczna jest znajomość etapów „fizjologicznej” depresji – czyli takiej, która przez psychiatrów i psychologów uważana jest za całkowicie naturalny stan po śmierci bliskiej osoby.

Najpierw mamy do czynienia z czymś w rodzaju szoku, odrętwienia. Osoba, która dowiaduje się o śmierci bliskiej osoby (dotyczy to głównie śmierci nagłych i niespodziewanych) może reagować śmiechem czy obojętnością. Może wydawać się, że nie przyjmuje ona wiadomości do świadomości i rzeczywiście tak jest – to stan odrętwienia. Cały organizm odrzuca złą informację, realne staje się przeświadczenie, że wszystko to jest tylko złym snem.

Kolejny etap to już przyjęcie faktu śmierci do wiadomości i związana z tym rozpacz. Osoba doświadczająca tego stanu żyje w przekonaniu, że już nie poradzi sobie w życiu, że nie spotka jej nic dobrego. Pojawia się tęsknota granicząca chwilami z obłędem, głęboki smutek, żal, wyrzuty sumienia, agresja. Przyszłe życie wydaje się niemożliwe i trudne.

W końcu następuje akceptacja sytuacji – zazwyczaj dzieje się to w kilka miesięcy po śmierci bliskiej osoby. Człowiek doświadczony stratą powoli porządkuje swoje sprawy, zaczyna spotykać się z bliskimi, coraz częściej śmiać się, wracać do codziennych obowiązków. Wciąż dokucza jej tęsknota, czasem pojawiają się wyrzuty sumienia („ja idę sobie do kina, a ona ciągle tam leży, w tym zimnym grobie”), ale tych negatywnych myśli i emocji jest coraz mniej.

Jak odróżnić żałobę od depresji?

Wbrew pozorom, nie jest to takie trudne. Po kilku miesiącach żałoby powinno nas zaniepokoić to, że bliska nam osoba:

  • wygląda na chorą

Nie je, jest apatyczna, ma spowolnione ruchy i przytłumione spojrzenie, a rozmowa z nią jest bardzo trudna. W psychologii nazywa się to upośledzeniem funkcjonowania psychospołecznego. Można odnieść wrażenie, że stan takiej osoby pogarsza się, że jest „otumaniona”.

  • ma myśli samobójcze

Słowa o samobójstwie słyszane od osoby, która teoretycznie powinna radzić już sobie ze stratą, zawsze powinny budzić głębokie niepokój. Może być to rzucone mimochodem: „Czasem myślę, czy by do niej nie dołączyć” albo „Nie potrafię tak dłużej żyć, to ponad moje siły”.

  • ma stałe dolegliwości

Osoby w „typowej” żałobie także mogą okazywać wściekłość, agresję, stany załamania, mogą płakać i nie chcieć wychodzić z domu. Jednak z upływem czasu pojawiają się dni lepsze, jaśniejsze, spędzone na sprzątaniu w domu, spacerze, w końcu człowiek po stracie zaczyna spotykać się z bliskimi. Widać, że nie jest wciąż taki, jak przed trudnymi doświadczeniami, ale wszystko zdecydowanie „idzie” w dobrą stronę. W przebiegu depresji tak nie jest – smutek, przygnębienie, żal i niechęć do kontaktów z innymi ludźmi są czymś stałym. Ich występowanie nie jest związane z „lepszymi” czy „gorszymi” dniami – dla nich gorszy jest każdy dzień.

Dodatkowo często można zauważyć spadek własnej wartości i niską samoocenę. Pojawiają się słowa takie jak: „jestem dla was ciężarem”, „jestem beznadziejny” czy „do niczego już się nie nadaję”.

Co robić, jeśli podejrzewasz depresję u siebie lub bliskiej ci osoby

Jeśli podejrzewasz, że twoja żałoba zmieniła się w depresję albo stało się tak u bliskiej ci osoby, musisz zrozumieć, że pomoc z twojej strony nie przyniesie spodziewanych rezultatów. Depresja jest jak każda inna, poważna choroba – wymaga pomocy specjalistów, psychoterapii i podawania leków. Nie wyciągaj więc takiej osoby na siłę na zakupy. Nie próbuj jej przekonywać, że przecież ma wciąż po co żyć, że życie jest piękne. Nie opowiadaj, jak to kuzyn ciotki twojego wujka ma gorzej, bo stracił nie tylko męża, ale jeszcze syna. Nie planuj wakacji w nadziei, że greckie słońce „wyleczy” bliską ci osobę. To nie ma szans zadziałać – w organizmie chorej osoby dzieją się rzeczy, w których zwalczeniu może pomóc tylko lekarz.

Dlatego nie czekaj – umów się albo umów bliską ci osobę do psychiatry lub psychologa. Tylko w ten sposób pomożesz jej wyjść z choroby, w którą wpadła przez traumatyczne doświadczenia.

Dodaj komentarz