TOP 5 – rażące zachowania pacjentek według… ginekologów

W naszych zestawieniach TOP 5 omawialiśmy już negatywne zachowania ginekologów i tworzyliśmy ranking ocen. Tym razem jednak warto poznać opinię drugiej strony – innymi słowy, dopuśćmy do głosu lekarzy. Jakie zachowania pacjentek przeszkadzają im najbardziej i co, według nich, poprawiłoby jakość współpracy między lekarzem ginekologiem a jego pacjentką?

Niestety, punktów „zwrotnych” jest całkiem sporo – wyróżniliśmy pięć, które powtarzały się zdecydowanie najczęściej. Warto przez chwilę zastanowić się nad niektórymi z nich – może dobra współpraca z ginekologiem nie leży tylko w gestii specjalisty?

1. Narzekanie na tempo pracy lekarza

W gabinetach państwowych często oczywistością jest, że na wizytę czeka się co najmniej dwie, a nawet trzy godziny dłużej, niż wynikałoby to z zaplanowanej godziny przyjęcia. Dla większości kobiet jest to jeden z większych minusów. Z drugiej strony, bywa i tak, że nużące czekanie czeka nas także przed prywatny gabinetem. Co na swoją „obronę” mają lekarze?

W przypadku wizyt realizowanych w ramach NFZ, lekarze często podkreślają, że nie mają tutaj większego wyboru. Gdyby każdą pacjentkę przyjmowali po 10 minut, tak, jak często jest to narzucone „z góry”, to połowa tych wizyt byłaby niepełna diagnostycznie. A zawsze, każdego dnia, trzeba wspomnieć tutaj o dodatkowych pacjentkach, które wymagają przyjęcia – jak na przykład ciężarna z krwawieniem.

Jeden z warszawskich ginekologów, który przyjmuje w swoim prywatnym gabinecie, podaje także inną przyczynę opóźnień:

- Na wizytę w moim gabinecie mam zwykle przeznaczone około 30 minut. To wystarczająco, ale i tak słyszę dużo komentarzy, że są opóźnienia. A niestety są, bo to nie jest linia produkcyjna. Jeśli muszę poinformować pacjentkę, że ma dużego guza w macicy albo przegrodę, która uniemożliwi jej posiadanie dziecka czy diagnozuję martwy płód, to nie będę patrzył na zegarek. To ludzkie tragedie i panie powinny sobie zdawać sprawę z tego, że nie wszystko idzie tutaj tak, jak powinno.

2. Nieśmiałość przed zadawaniem pytań

Wielu specjalistów skarży się na to, że pacjentka jest w gabinecie milcząca, przytakuje i twierdzi, że rozumie, a potem wychodzi z gabinetu i mówi wszystkim, że lekarz „nic nie wyjaśnił”.

Jak twierdzą ginekolodzy, takie zachowanie jest niepoważne i jeśli pacjentka nie ma pytań, to przecież lekarz nie ma obowiązku jej zabawiać. Wystarczy, że poda najważniejsze informacje. A w razie pytań – odpowie. Ale nie może tego zrobić, jeśli tych pytań… nie ma.

3. Brak wiary w słowa lekarza

Kolejny powód narzekań lekarzy to niezłomna wiara pacjentek w to, co „mówi” Internet i tym samym brak wiary w słowa lekarza. Tak wyjaśnia to ginekolog z łódzkiej przychodni:

- Prawie każda pacjentka, która przychodzi do mnie w ciąży, wie wszystko o rozwoju dziecka i poszczególnych etapach ciąży – oczywiście wie z Internetu. I święcie wierzy w to, co tam znajdzie. Tym samym, mam pacjentki, które wyczytały, że ich dziecko powinno ważyć już 150 gram, a waży 100 – więc pytają, co się dzieje. Nic, bo my, lekarze, dobrze wiemy, że te „internetowe wymiary” często nijak mają się do przebiegu zdrowej ciąży. Przychodzą też takie, które same już się diagnozują i od wejścia ogłaszają, że chyba mają raka endometrium. Badamy – nic nie ma. A potem ta pacjentka idzie do drugiego lekarza, nam znanego i robi to samo. Bo bardziej wierzy w Internet, a nie w słowa lekarza. To bardzo niebezpieczne i chwilami irytujące. W jednym artykule nie znajdzie się tyle wiedzy, ile my musieliśmy przyswoić przez lata studiów i praktyki.

4. Nieprzestrzeganie zaleceń

To kolejny, ważny podpunkt, na który często skarżą się lekarze. Uściślając, chodzi o pacjentki, które mają szanse pozbyć się infekcji, donosić ciążę, być zdrowymi – ale nie przestrzegają zaleceń lekarza. Kolejny krok to ponowna wizyta u specjalisty i przyznanie się np. do niezażywania leków czy pracowania ponad siły w ciąży. Wielu specjalistów podkreśla, że trudno o pozytywną reakcję, gdy pacjentka nie tylko marnuje czas swój i lekarza, ale i tak wyraźnie nie dba o zdrowie swoje czy dziecka.

5. Nieprzestrzeganie higieny osobistej

To zawstydzający punkt, ale niestety – jak twierdzą specjaliści, nie można udawać, że problem nie istnieje. Lekarze najczęściej skarżą się na nieprzyjemny zapach od pacjentek – wyraźnie wskazujący na brak higieny, a czasem tak intensywny, że koniecznością jest wietrzenie pomieszczenia. Co więcej, w czasach, gdy istnieją chusteczki do okolic intymnych, których można użyć przed wejściem do gabinetu, wciąż zdarza się, że pacjentka wyraźnie nie skorzystała z toalety na długo przed wizytą.

Zanim ocenisz

Czasem przed wydaniem bardzo krytycznej opinii na temat warto przez chwilę zastanowić się nad własnym postępowaniem. Może, jeśli jeden z punktów wyda nam się znajomy, dobrze byłoby swoje zachowanie nieco… zmienić.

Dodaj komentarz