Samotne matki

Samotne matki

Wychowywanie człowieka to najtrudniejsze z zadań. Zwykle stoimy przed nim wspólnie, mogąc dzielić się wątpliwościami i ustalać plan postępowania. Często jednak w obliczu takiego wyzwania stoimy same – targane emocjami, żalem, obawą. Czy jesteśmy gorszymy matkami? Czy zapewniamy dzieciom wszystko, czego potrzebują? I to poczucie niesprawiedliwości i buntu. Czy można być samotną i jednocześnie szczęśliwą mamą?

Samotne emocje

Samotnymi matkami zostajemy z różnych powodów. Czasem już w ciąży partner okazuje się nie odpowiedni – odchodzi lub to my decydujemy się na rozstanie z nim. Bywa, że rozstajemy się już wtedy, gdy dziecko jest na świecie. Zdarza się także śmierć partnera. Niezależnie od przyczyn, zawsze zostajemy z emocjami, z którymi musimy same sobie radzić i jednocześnie stać się wsparciem dla dzieci. Szczególnie jest to ważne w sytuacji, gdy partner umiera, a my pogrążone we własnym bólu i rozpaczy musimy „stanąć na nogi” niemal natychmiast, by pomóc dzieciom poradzić sobie z ich emocjami i bólem.

O swoich emocjach opowiada 33-letnia Liliana: „Gdy po chorobie zmarł Adam, chciałam tylko, żeby zostawiono mnie w spokoju. Siedzieć, nie myśleć, wpaść w letarg. Ale wiedziałam, że są dzieci. One też cierpiały po stracie ojca. Chciałam, żeby ktoś im wytłumaczył, zajął się, bym mogła trwać w swoim niebycie. Jednak już w dniu jego śmierci widziałam ich rozpacz i wiedziałam, że nikt im nie jest tak potrzebny jak ja. Postanowiłam sobie: dobra, teraz się ogarnę, będę wsparciem dla dzieci, a jak one już się pozbierają to pozwolę sobie na moją czarną rozpacz. I tak zrobiłam. Razem z nimi płakałam i razem z nimi śmiałam się wspominając Adama. Byłam dla nich wsparciem, a gdy spały płakałam w poduszkę. Aż w końcu nasze życie poukładało się na nowo. I pomyślałam: dzieci już dają sobie radę. Teraz mogę pogrążyć się w żałobie. Okazało się jednak, że ja już nie chcę wpaść w otchłań rozpaczy. Moja „żałoba na później” została przeprowadzona razem z dziećmi. Wspólnie ją przeszliśmy. I choć nadal się nie pogodziłam ze śmiercią Adama, umiem już żyć.”

W przypadku rozwodu także jesteśmy targane wieloma emocjami, w tym złością, żalem. I w takim przypadku najlepszym co możemy zrobić dla naszych dzieci jest okazanie im wsparcia, gdy ich mały świat się wali. Wielu rodziców wciąga w rozwód dzieci. Choćbyśmy nie wiem jak były rozżalone na byłego partnera, nigdy tego nie róbmy. Robimy tym przede wszystkim krzywdę dzieciom, a nie ma pewności, że one nie obrócą się przeciwko nam.

Gdy zostajemy same w ciąży jesteśmy szczególnie narażone na wahania emocjonalne, wszak w naszym organizmie zmiany powodują wyjątkową wrażliwość. Tymczasem rosnące w brzuchu dziecko odczuwa je wraz z nami.
Samotne matki muszą zatem nie tylko poradzić sobie ze swoimi emocjami ale i stać się wsparciem dla swoich dzieci. Jak trudne jest to zadanie, wiedzą tylko te z nas, które tego doświadczyły.
W tym czasie warto nie unosić się honorem i nie brać wszystkiego na swoje barki. O ile to możliwe trzeba korzystać z okazywanej pomocy: mamy, babci, przyjaciółki. By ułożyć swoje życie na nowo, trzeba przecież najpierw poukładać sobie w głowie wszystko i pogodzić się z tym, że nasze życie nie będzie już takie jak dawniej. Będzie inne. Nie gorsze. Inne.

Finanse, czyli jak ja się utrzymam?

Jedną z pierwszych obaw i w wielu przypadkach hamujących decyzję kobiet o odejściu od partnera są kwestie finansowe. Kobiety czasem nawet pracując nie są w stanie utrzymać siebie i dziecka/dzieci. W jeszcze gorszej sytuacji są te z nas, które nie pracując poświęciły się wychowywaniu maluchów. Teraz muszą znaleźć pracę by zapewnić rodzinie byt. Oczywiście są alimenty, jednak wielu ojców nie poczuwa się w obowiązku do ich płacenia, w skutek czego jesteśmy skazane na siebie. Warto zatem wiedzieć na jaką pomoc możemy liczyć.

Od kwietnia tego roku można otrzymać świadczenie z programu 500+. Przysługuje ono każdemu drugiemu i kolejnemu dziecku. Jeśli zatem mamy więcej niż jedno dziecko możemy otrzymać 500 zł miesięcznie. Jednak także dla tych, którzy mają jedno dziecko istnieje furtka. Jest nią dochód na członka rodziny nieprzekraczający 800 zł na zdrowe i 1200 zł na niepełnosprawne dziecko. Oznacza to, że kobieta posiadająca jedno dziecko i zarabiająca maksymalnie 1600 zł, może ubiegać się o pieniądze z programu. Jeśli posiada dwoje dzieci lub więcej, dostanie na każde z nich 500 zł.

Samotna matka może się ubiegać także o świadczenie rodzinne, jednak jego wysokość jest żenująco niska, a kryterium dochodowe włącza osoby, które żyją właściwie w nędzy. Przyjrzyjmy się: ubiegać mogą się osoby, których dochód w rodzinie na osobę wynosi maksymalnie 674 zł , co w praktyce oznacza, że samotna matka z jednym dzieckiem nie osiąga nawet dochodów na poziomie minimalnego wynagrodzenia. A jakie może dostać wsparcie? Ciężko w to uwierzyć, ale jest to… 89 zł dla dziecka do piątego roku życia i 118 zł dla dziecka od piątego do osiemnastego roku życia. Zapoznawszy się zatem z warunkami i kwotami tego zasiłku, można uznać, że właściwie pomoc taka nie istnieje. Jednak jeśli zasiłek rodzinny zostanie nam przyznany, możemy ubiegać się o dodatki, których wysokość ma już większe znaczenie, na przykład dodatek z tytułu samotnego wychowania dziecka wynosi 170 zł.

Samotni rodzice mogą także rozliczać się razem z dzieckiem, co oznacza, że w skali roku mogą zapłacić o połowę mniejszy podatek.

Jeśli ojciec uchyla się od płacenia alimentów i nawet komornik nie może przeprowadzić ich skutecznej egzekucji, samotne matki mogą wystąpić o świadczenie z Funduszu Alimentacyjnego. Warunkiem jest dochód na osobę w rodzinie nieprzekraczający 725 zł, a wysokość świadczenia powinna wynosić tyle, ile zasądzone alimenty, jednak nie więcej niż 500 zł.

Wydaje się zatem, że samotni rodzice jakieś wsparcie mogą uzyskać, w praktyce jednak wsparcie (poza programem 500+) dotyczy osób zarabiających mniej niż płaca minimalna. Pozostałe matki, nawet te zarabiające niewiele ponad płacę minimalną nie otrzymują żadnego wsparcia.

Warto zwrócić jeszcze uwagę na rentę rodzinną, która przysługuje dzieciom, a także w szczególnych przypadkach wdowie, po zmarłym ojcu. Jej wysokość zależna jest od wysokości potencjalnej renty lub emerytury ojca.

Czy ja je dobrze wychowam?

Obawy samotnych matek dotyczące wychowania dzieci są powszechne. Wielu z nas wydaje się, że musimy zastąpić dzieciom ojca. Okazuje się jednak, że nie musimy! Po pierwsze, często ojciec jest i może widywać się z dziećmi, a po drugie nawet jeśli go nie ma nie jest to koniec świata. Badania naukowców dają wyniki, które sprawią, że spadnie Wam kamień z serca. Otóż zapytano małe dzieci około siódmego roku życia o ich szczęście. Część z tych dzieci wychowywana była przez samotne matki, część wychowywała się w pełnych rodzinach. Okazało się, że w grupie dzieci wychowywanych przez samotne matki 36% odpowiedziało, że są szczęśliwe. W drugiej grupie procent dzieci, które odpowiedziały na to samo pytanie wynosił…36%. Co więcej, psychologowie podkreślają, że głęboka więź emocjonalna z chociaż jednym rodzicem wystarcza dziecku w spełnieniu jego emocjonalnych potrzeb. Czas więc drogie mamy, przestać starać się zastępować dziecku ojca i spędzać z nim czas, rozmawiać, budować więź. A na własne życie przestać patrzyć przez pryzmat nieudanego związku, czy śmierci partnera, a wstać i spojrzeć w przyszłość pozytywnie. Ona tam jest, a czy będzie szczęśliwa zależy od wewnętrznego nastawienia i hartu ducha. Nie będzie łatwo, ale będzie warto.

Dodaj komentarz