Niepłodność a presja otoczenia

Niepłodność a presja otoczenia

Niepłodność dotyka wielu par i choć części z nich udaje się doczekać potomstwa, to czas oczekiwania bywa trudny, nie tylko ze względu na oczywiste problemy wynikające z niepowodzeń związanych z poczęciem, ale także z powodu najbliższych, którzy często bezrefleksyjnie wypytują parę o to „kiedy w końcu będziecie mieć dzieci?”.

Frustracje

Decyzja o posiadaniu potomstwa zwykle nie przychodzi łatwo. Statystyki pokazują, że zdecydowana większość ciąż to tak zwane „wpadki”. Dzieci są nieplanowane, ale gdy się pojawiają są kochane i oczekiwane. Część par jednak planuje ciąże i w tej grupie większość w ciągu kilku miesięcy może cieszyć się sukcesem i dalszym oczekiwaniem na upragnione dziecko. Niestety coraz więcej par, pomimo swoich pragnień, nie może zajść w upragnioną ciążę. Niemal dla wszystkich jest to niemiła niespodzianka, gdyż dotąd nie mieli wątpliwości co do własnej płodności. Nikt bowiem nie spodziewa się, będąc zdrowym, że może mieć problemy z poczęciem dziecka. Przeciwnie, większość par latami zabezpiecza się przed ciążą. Rozpoczynając starania o dziecko pary są nastawione entuzjastycznie. Gdy w ciągu kilku miesięcy upragniona ciąża nie pojawia się, rodzą się wątpliwości: czy wszystko jest w porządku?
Takie myśli są początkiem lawiny emocji. Niedowierzanie jest jedną z nich.

- Staraliśmy się o dziecko już 12 miesięcy i nic. Nie mogłam uwierzyć, że mamy problem z ciążą. Przecież latami się zabezpieczaliśmy, żeby jej uniknąć, a teraz nagle okazuje się, że i tak nie możemy w nią zajść? Zastanawiałam się, gdzie popełniamy błąd. Może coś robimy źle? Wiem, że brzmi to absurdalnie, ale nawet zwątpiłam w to, że z seksu może powstać ciąża. Wszak kochaliśmy się często, a upragnionego dziecka nadal nie było. Pomimo to nie chciałam iść do lekarza, nie chciałam, abyśmy stali się jedną z  „tych” par. Miałam wrażenie, że jak zacznę się leczyć, jak przyznam, że to jest nasz problem, to będziemy jakby naznaczeni, jako niepłodni, nawet w naszych głowach. – o swoich rozterkach opowiada 28-letnia Olga.

Wiele par odczuwa podobne emocje. Czują się sfrustrowani, niepełnowartościowi, niegotowi na takie zderzenie z rzeczywistością. Nie chcą się przyznać do tego, że mają problem z zajściem w ciążę. Emocje te odbijają się także na ich wzajemnych relacjach. Czasem pojawia się wzajemne obwinianie, wątpliwości dotyczące własnej atrakcyjności czy myśli o tym, czy partner nie zechce odjeść do kogoś, z kim będzie mógł mieć dziecko.

W tym trudnym okresie, para żyje jednak nie tylko we własnym otoczeniu, ale także w otoczeniu innych ludzi, których pytania rodzą jeszcze więcej problemów.

„Nie ma na co czekać”

Był ślub, wesele, mieszkanie urządzone, więc czas na dzieci – taka kolejność zdarzeń wydaje się wielu oczywistością, zatem kiedy para jest według otoczenia gotowa na dziecko, zaczynają się nagabywania. I często są one zbywane śmiechem i komentarzem, że wszystko w swoim czasie. Niestety nie są one wcale zabawne, gdy para stara się o dziecko z niepowodzeniem, a otoczenie nagabując stawia parę w niekomfortowej ale także bolesnej sytuacji.

Po pierwsze bowiem, nie każdy chce opowiadać o swoich osobistych problemach, a sprawa płodności jest bardzo prywatna i intymna. Zwykle nie ma się ochoty opowiadać o swoim zdrowiu intymnym wujkowi przy okazji imienin. Tymczasem wujek postanawia dać młodym lekcję życia i udzielić rad, że przecież „nie ma na co czekać”, że „dzieci to sens życia i skarb”. Jak się czują osoby, które chcą mieć dzieci, ale nie mogą zajść w ciążę, słuchając takich „złotych rad”, trudno sobie wyobrazić tym, którzy tego nie doświadczyli. Zwykle zatem potakują uśmiechając się niemrawo, bo przecież trudno oczekiwać, by tłumaczyli, że starają się, ale nie mogą, albo, że właśnie czekają na inseminację (co zwykle też trzeba było by wujkowi wyjaśnić). Starają się zachować dobrą minę do złej gry i zmienić temat.

Oczywiście takie uwagi mogą też wpływać na relację partnerów. Mogą pojawić się wyrzuty, że trzeba było mu powiedzieć, żeby się nie wtrącał, a od takich uwag do kłótni i wzajemnych oskarżeń i wymówek prowadzi prosta droga.

Najlepszym, co może zrobić para, to szybko uciąć temat stosownie do okoliczności i nie wchodzić w dyskusję. I trzymać wspólny front, być razem, a uwagi puszczać mimo uszu, lub zwrócić uwagę, że to jest prywatna sprawa.

Kilka rad dla otoczenia

Z różnych powodów najbliższe, ale także dalsze otoczenie oczekuje, że każda para będzie miała potomstwo, a jeśli go nie ma, to znaczy, że czeka nie wiadomo na co, albo jest za wygodna. Niewielu ludziom przychodzi do głowy, że para może bardzo pragnąć dziecka, ale ma problemy z płodnością, a uwagi wygłaszane pod ich adresem zwyczajnie ich ranią.

Zatem jak się zachować? Najlepiej nie mieszać się. Sprawa potomstwa jest bardzo intymna i nie powinna być tematem rozmów „u cioci na imieninach”. Nie można ludziom zadawać pytań w stylu „a może nie możecie zajść w ciążę?”, bo mogą zwyczajnie nie chcieć o tym mówić. To nie tylko kwestia kultury osobistej, ale i pewnego taktu. Warto przyjąć, że jeśli ktoś zechce nam powiedzieć o swoich planach, czy usłyszeć naszą radę, poprosi o nią. W przeciwnym razie lepiej nie pytać, by nie stawiać pary w niekomfortowej, a nawet bolesnej, sytuacji. Lepiej nie opowiadać historii, jak to było u innych znajomych, czy pocieszać hasłami o adopcji. Najlepsze, co możecie zrobić, to powstrzymać się od pytań i uwag dotyczących kwestii posiadania dzieci i dać parze wsparcie w postaci miejsca, gdzie mogą przyjść na herbatę nie będąc nagabywani, a prawdopodobnie prędzej czy później, sami zechcą opowiedzieć o swoich obawach i problemach. A jeśli nie, trudno, należy to uszanować i nie wchodzić w prywatność osób, które tego nie chcą.

Dodaj komentarz