Wbrew krążącym opiniom, jeżeli masz problemy z infekcjami grzybiczymi, irygacja pochwy nie jest właściwym rozwiązaniem. Tym bardziej jako profilaktyka. Dlaczego? Ponieważ podczas irygacji wypłukujesz wszystkie bakterie - wszystkie, nie tylko te szkodliwe. Jak potwierdzają badania, przez 72 godziny od zabiegu pochwa pozbawiona jest tarczy ochronnej, czyli bakterii potrzebnych do ochrony Twojego organizmu przed zakażeniami. Stosując więc tę metodę, sama „otwierasz drogę” szkodliwym bakteriom, ułatwiając im jednocześnie „zadomowienie”. Szczególnie, że szkodliwe bakterie mnożą się szybciej niż pożyteczne.
Pamiętaj! Stosując częste płukania, osłabiasz swój organizm, zamiast go wzmacniać! Wywołane irygacją zaburzenia równowagi bakteryjnej mogą prowadzić do drożdżycy, zapalenia pochwy, a nawet zakażenia przydatków lub macicy.
Gdy zaobserwujesz u siebie objawy infekcji grzybiczej od razu zgłoś się do lekarza. Zdarza się, że ginekolog poleca irygację, zazwyczaj jednak wspomina, by równocześnie przyjmować probiotyk, zawierający odpowiednie kultury bakterii.
W Internecie można znaleźć dużo przepisów na „domową” irygację: zaczynając od kefirów i jogurtów naturalnych, a kończąc na roztworach z octu i soku cytrynowego. W najlepszym przypadku irygacje tego typu po prostu okażą się nieskuteczne, w najgorszym – doprowadzą do zakażenia. Dlatego jeśli lekarz zaleci irygację, najbezpieczniej korzystać z płynów przez niego polecanych, które kupisz w aptece.
Jeśli jednak masz wybór lub szukasz profilaktyki – zamień irygację na doustny probiotyk, taki jak LaciBios® femina.