Powrót
Mapa serwisu
Kontakt
Rejestracja w serwisie
Infekcje nasze powszednie – wywiad z ginekologiem dr Tomaszewskim.
 
 O tym, że na nasze zdrowie intymne ma wpływ higiena, wiemy wszystkie. Ale że wpływa też na nie dieta? Albo że istnieją doustne probiotyki ginekologiczne – wie mało kto. O zdrowiu poniżej pasa o powiada ginekolog dr Jacek To maszewski
 
- Intymne zdrowie kobiety – jaka jest najprostsza definicja?
- Trzeba by tu chyba odwołać się do komfortu: najprościej rzecz ujmując, to po prostu brak dolegliwości, uciążliwości w intymnych partiach ciała.
 
- A nie brak drobnoustrojów? Bakterii, grzybów, pierwotniaków?
- Pochwa jest sterylnym środowiskiem jedynie w życiu płodowym. Tuż
po urodzeniu zasiedlana jest przez rozmaite mikroorganizmy i taki stan utrzymuje się przez całe życie. Ważne jest to, by owa kobieca wewnętrzna „menażeria” pozostawała w stanie równowagi.
 
- Co może ją zaburzyć?
- Ma na nią wpływ bardzo wiele czynników: od nawyków higienicznych poczynając, przez rozmaite zaburzenia hormonalne…Ależ one są nieodłącznym elementem kobiecego życia: cykl miesięczny, ciąża, przekwitanie. Hormonalna antykoncepcja, hormonalna terapia
zastępcza. To wszystko nieustannie huśta naszymi hormonami. I nie pozostaje bez wpływu na zdrowie intymne. A dodajmy do tego jeszcze infekcje, seks, błędy dietetyczne…
 
- No nie, dieta? Trudno uwierzyć, że swędzenie w okolicach intymnych może się wiązać z tym, co się je!
- Ale dlaczego? Pochwa to niezwykle ukrwiony narząd. A we krwi płyną przecież produkty przemiany materii: tłuszcze, białka, cukry. I właśnie te ostatnie odgrywają niebagatelną rolę w zdrowiu intymnym kobiety. Śluz nawilżający pochwę powstaje w dużym stopniu z tego, co przesącza się z naczyń krwionośnych. A jeśli znajdzie się tam za dużo cukrów, staną się one pożywką dla drożdży, które zasiedlają okolice intymne każdej kobiety. Kiedy jest ich niewiele, nic się nie dzieje. Gdy jednak ich ilość rośnie, stają się powodem dyskomfortu: pieczenia, swędzenia, stanów zapalnych.
 
- Można z tym sobie radzić?
- Tak, ale odradzałbym wszelkie domowe sposoby. To często tylko pogarsza sytuację. Babcine metody typu aplikowanie sobie kefiru czy nawet stosowanie leków bez recepty mogą przynieść chwilową ulgę: złagodzą objawy, ale nie wyleczą przyczyn. To może zrobić jedynie lekarz.
 
A jak lekarz to stwierdza?
- Robiąc wymaz z pochwy – to całkowicie bezbolesne badanie. Z próbki śluzu pobranego podczas badania w laboratorium hoduje się potem grzyby czy bakterie. Sprawdza, na jakie leki są one wrażliwe, i takie właśnie specyfiki podaje. Gdy źle dobierzemy leki, terapia może być nieskuteczna,
a na dodatek możemy wytworzyć w drobnoustrojach lekooporność. Dodajmy, że czasem terapię powinien przejść także partner kobiety.
 
- Czy można jakoś zapobiegać infekcjom okolic intymnych?
- Dbać o higienę, utrzymywać kwaśny odczyn pochwy, który zapobiega
namnażaniu chorobotwórczych bakterii. Proponuję też wystrzegać się ryzykownych i przygodnych zachowań seksualnych, no i warto dobrze znać swoich seksualnych partnerów. I z rozsądkiem stosować antybiotyki.
 
- Co mają do rzeczy antybiotyki?
- A zauważyła pani, że kiedy lekarz przepisuje antybiotyk, np. na gardło, to zwykle każe nam brać probiotyk, by osłaniać układ pokarmowy? Antybiotyki zabijają bakterie. Ale nie robią tego wybiórczo. Niszcząc te groźne, pozbawiają nas także tych pożytecznych. Na ich miejsce wprowadzają się nowi, wcale nie tak mili lokatorzy. Doustny probiotyk ginekologiczny zapobiega takiej sytuacji. Zawiera właśnie te „dobre” bakterie.
 
- Czy wszystko jedno, który z dostępnych probiotyków wybiorę?
- Nie, nie wszystkie są jednakowo skuteczne. Jedne lepiej chronią jelita, inne – okolice intymne. A na opakowaniu leku producenci rzadko piszą, jaka bakteria w nim siedzi, zadowalając się ogólnym określeniem Lacidobacillus. To tak, jakby napisać „Jan Kowalski”. Tylko który? Trzeba szukać
takich preparatów, na których znajdziemy szczegółową informację.
 
- Na co szczególnie zwracać uwagę?
- Najskuteczniejsze ginekologicznie są bakterie z gatunku Lactobacillus rhamnosus i Lactobacillus reuteri . W ich obrębie znaleziono szczepy, które podane doustnie chronią zdrowie intymne kobiety, są to Lactobacillus rhamnosus GR-1 i Lactobacillus reuteri RC-14. Wiadomo, że zamieszkując w odpowiednim miejscu, nie dopuszczą tam chorobotwórczych bakterii i grzybów.
 
- A czy infekcja okolic intymnych może przebiegać bez żadnych objawów?
- Generalnie trzymamy się zasady, że leczymy tylko stany chorobowe, które sprawiają kobiecie dyskomfort: ból, swędzenie, upławy. Może się bowiem zdarzyć sytuacja, w której z posiewu będzie wychodziła jakaś bakteria, ale pacjentka na nic nie będzie się skarżyć, a kolejne leczenie
nie będzie przynosiło efektu. Bo to, co w nas mieszka, i w jakiej ilości, jest też kwestią bardzo indywidualną. Jednym coś będzie szkodziło, innym nie. Są jednak i infekcje podstępne, których można w ogóle nie czuć, a których skutki będą poważne, np. zakażenie rzęsistkiem czy chlamydią. Mogą przejść niezauważone, ale doprowadzić na przykład do zrostów w jajnikach, które w konsekwencji będą uniemożliwiały zajście w ciążę. Ale takie zakażenie może wykryć lekarz, zlecając odpowiednie badania.
 
- A w ciąży baterie nie są groźne?
- Niektóre są! Mogą wywołać poronienie, wcześniejszy poród lub być przyczyną infekcji płodu. Dlatego w ciąży przeprowadza się badania bakteriologiczne. I w razie konieczności stosuje terapię bezpieczną dla dziecka rozwijającego się w macicy.
 
- Czy więc każda kobieta narażona jest na infekcje okolic intymnych? Żadnej z nas nie uda się tego uniknąć?
- Nie znam kobiety, która choć raz nie doświadczyłaby tej przypadłości.
I kiedy tylko coś zacznie niepokoić: swędzieć, boleć, gdy zauważymy
dziwny zapach albo upławy – nie warto czekać z wizytą u lekarza.
 
 
JACEK TOMASZEWSKI – ginekolog, położnik z wieloletnim
doświadczeniem, Pracownik II Katedry i Kliniki Ginekologii Akademii
Medycznej w Lublinie.
 
 


Porozmawiaj o tym na FORUM!