Nie dzielę muzyki na gatunki - wywiad z Anną Jurksztowicz

Ania Jurksztowicz to artystyczna dusza, która stara się czerpać z życia pełnymi garściami. Matka, żona, piosenkarka, wydawca, producent muzyczny, autor tekstów... a to nie wszystko. Kocha jedzenie, podróże, literaturę oraz modę. Czy czegoś jeszcze o niej nie wiemy?

Dzień dobry Pani Anno! Myślę, że naszą rozmowę powinnyśmy zacząć od Pani największej pasji, czyli muzyki. Czy patrzy Pani na życie przez jej pryzmat?

Oczywiście. To jest pasja, która nigdy się nie kończy. To ona sprawia, że wszystko jest olśniewające, nowe i niezwykłe. Gdyby tak wszyscy potrafili przetapiać swoje urazy i nieszczęścia w sztukę, świat byłby lepszy, a człowiek żyłby na wyższym poziomie istnienia.

Pani najnowsza płyta „Poza czasem: Muzyka Duszy” jest niezwykle duchowa i skłania człowieka do refleksji. Skąd czerpie Pani inspiracje do swoich utworów?

Z myślenia, z poezji i innej muzyki. Z praktyki kontemplacji, która nas wyostrza i zaczynamy widzieć więcej. Kontemplacja może nasze życie uczynić bardziej zrozumiałym, uporządkowanym i radośniejszym. „Contemplari” znaczy „widzieć”. To wgląd w siebie samego, doświadczenie poza naszymi intelektualnymi możliwościami, dostępne każdemu z nas, tak bardzo potrzebne w obecnych czasach sygnowanych pośpiechem i imperatywem sukcesu. W moim przypadku ten stan pobudza do działania i inspiruje.
 
Jest Pani piosenkarką, wydawcą, producentem muzycznym, a ostatnio także... pisarką. Ale o tym za chwilę! Ciężko jest pogodzić ze sobą te wszystkie zawodowe role? Jak znajduje Pani na to czas?

To, że wydałam książkę nie oznacza, że jestem pisarką, chociaż od dawna podejrzewam siebie o zdolności pisarskie i czekam, co dalej z tego będzie. Piszę też teksty piosenek, ale jak mawiał Jan Parandowski do prozy trzeba dojrzeć, podczas gdy poetą jesteśmy w młodości, kiedy jesteśmy wszystkim zachwyceni. Jeśli chodzi o moją książkę – napisałam ją w całości w telefonie komórkowym, więc nie było konieczności stwarzania mi jakichś specjalnych warunków. Pisałam w wolnych chwilach, będąc w trasie, czekając na swój recital w garderobie, a nawet stojąc w kolejce w ZUS-ie.  

Kiedy zaczynała Pani swoją karierę rynek muzyczny był zupełnie inny niż ten dzisiejszy. Co sądzi Pani o muzyce, która powstała w ciągu ostatnich kilku lat?

Czas pokaże, chociaż nie rokuję jej większej przyszłości. Jest mało oryginalna, zanadto uproszczona, bez przekazu i bez celu. Główną funkcją muzyki jest moim zdaniem wzruszanie i wynoszeniu słuchaczy na inny, wyższy poziom istnienia. Dziś mamy muzykę, która jest skutkiem fizjologicznej konieczności wyrażania siebie poprzez kopiowanie innych i osiągnięcie w ten sposób sławy i godziwego zarobku. Naprawdę, poza wyjątkowymi, szczerze utalentowanymi artystami, którzy są  w stanie coś wykreować nowego i absolutnie oryginalnego – większość żyje z kopiowania innych.

A jakiej muzyki słucha Pani na co dzień?

Lubię klasykę, muzykę dawną, jazz, bluegrass, pop. Powiem truizm, ale nie dzielę muzyki na gatunki, każda branża muzyczna ma mistrzów i miernoty.

Podczas gali inauguracyjnej akcji „Modny Kalendarz” dała Pani kameralny, ale piękny koncert. Woli Pani występować na dużej scenie, czy jednak ceni sobie Pani intymne pokazy?

Lubię wszystkie koncerty, chociaż u mnie każdy jest inny, bo zmieniam muzyków i skład zespołu w zależności od potrzeb i założeń koncertowych sali, budżetu, publiczności. Zupełnie jak podróżowanie autem, na końcu podróży nie ważna jest marka samochodu, ważne, aby dojechać do celu. Mój zespół może się składać tylko z jednego muzyka albo z osiemdziesięcioosobowej orkiestry, a ja w każdym przypadku śpiewam tak samo i tak samo daję z siebie wszystko. Najbardziej lubię sale na około czterysta osób i do tego następujący skład zespołu: ja, dwie gitary, kontrabas, fortepian, perkusja, kwartet smyczkowy i dwie osoby w chórku.

Czy ma Pani inne pasje niż muzyka, którym poświęca równie dużo czasu?

To się w życiu zmienia i nadchodzi falami. Kiedyś wstawałam o 4 rano żeby pojeździć konno, a obecnie wstaję, by medytować. Lubię podróżować, studiować wino, czytać książki i rozmawiać o literaturze. Lubię też modę, buty, torebki i mądre jedzenie, czemu poświęciłam swoją książkę.

Właśnie! Chciałam Pani pogratulować wydania książki kucharskiej pt. „IQchnia, czyli jak inteligentnie jeść i pić”! Czy napisanie własnej książki było Pani marzeniem?

Tak, lubię kończyć jeśli coś zaczynam. Znam się na gotowaniu, prowadzeniu domu a nawet na mądrym życiu, więc z przyjemnością dzielę się swoim doświadczeniem z innymi.

I od ponad dwóch lat prowadzi Pani swojego bloga kulinarnego! Dlaczego postanowiła Pani zacząć publikować swoje przepisy w Internecie?

Bo miałam dość rozmów przy stole na ten temat. Postanowiłam zainteresowanych odsyłać do bloga, który jest swoistym pamiętnikiem kulinarnym mojego życia. A książka natomiast jest jego papierową, lepszą i piękniejszą wersją. Ponadto zawiera dodatkowo wiadomości teoretyczne, różne opowiadanie i anegdoty.

Zmieńmy nieco temat. Jest Pani niezwykle piękną kobietą! To zasługa genów, czy może ma Pani jakieś sposoby na dbanie o swoją urodę?
 
Odkąd skończyłam 40 lat, zaczęłam bardziej dbać o siebie. Nie zjem byle czego, wysypiam się, nie upijam się, bo główka boli, nie odurzam się niczym, bo lubię swoją rzeczywistość, staram się uprawiać sport i mam dobrego lekarza medycyny estetycznej.

A czy znajduje Pani czas na wysiłek fizyczny w swoim życiu?

Czasami nie znajduję, ale wtedy czuję się tak, jakbym nie myła zębów. Wysiłek fizyczny, oczywiście umiarkowany jest w moim wieku obowiązkowy.

Jak już wspomniałyśmy, jest Pani niezwykle zapracowaną osobą. Co z badaniami profilaktycznymi? Jak często je Pani robi?

Tak, bo to nie tylko problem zdrowia, ale i urody. Wiadomo że hormony tarczycy decydują nawet o takich sprawach jak jakość i stan naszej fryzury, naszego samopoczucia. Tak więc często robię badania krwi i USGSonomammografiaSonomammografia, czyli USG piersi, to badanie gruczołu piersiowego. Obok mammografii stanowi jedną z najpopularniejszych metod diagnostycznych chorób piersi. Badanie to jest zalecane kobietom do 35 roku życia z uwagi na gęstą budowę gruczołu piersiowego w młodym wieku oraz w przypadku zmian mastopatycznych w przypadku, gdy mammografia jest niewystarczająca. Wskazana jest również kobietom, które w okresie klimakterium stosują HTZ wpływającą na zgęstnienie struktury piersi. Badanie to nie naraża pacjentek na promieniowanie jonizujące.   , żeby wiedzieć, co w trawie piszczy.

Po napisaniu i wydaniu książki przyszedł czas na odpoczynek, czy ma Pani w planach jakieś nowe projekty?

Tak. Co najmniej cztery projekty płytowe, koncertowe i dwa książkowe. Chciałabym też nauczyć się jakiegoś języka nowożytnego, ale nie europejskiego, na przykład hindi albo hebrajskiego. Chciałabym, żeby zrobiło się już cieplej i miałabym więcej czasu na czytanie książek na tarasie. Chciałabym…
 

Rozmawiała: Karolina Bodura
Produkcja: Aleksandra Mikołajczyk
Zdjęcia: Lidia Skuza
Make up: Agnieszka Rudzińska
Stylizacja: Iwona Jankowska

 

Dodaj komentarz