Poliamoria - wolny seks a budowanie relacji

W latach ’60 dwudziestego wieku, „wolna miłość” była hasłem, które oznaczało pewne rozluźnienie obyczajowości. Ludzie spotykali się, uprawiali seks i budowali związki z kilkoma osobami jednocześnie, bez głębszego zaangażowania emocjonalnego. Był to okres pewnego przełomu, buntu, odejścia od krępujących ram społecznych. Taka „wielomiłość” ma różne konsekwencje.

Monogamia sprzeczna z naturą?

Zwolennicy poliamorii, a więc „wolnej miłości” często podkreślają, że monogamia, jaką narzucają nam normy społeczne jest niezgodna z naturalnymi potrzebami ludzkimi. Wszak ogromna ilość zdrad ludzi będących w stałych związkach zdaje się to potwierdzać. Ludzie, którzy tworzą wiele luźnych relacji, podkreślają, że pożądanie, jakie odczuwamy wobec innych osób, będąc w związkach monogamicznych jest naturalne i kierując się nim osiągnęlibyśmy satysfakcję i zadowolenie z życia. Według nich to obyczajowość narzuca nam konieczność posiadania jednego partnera, a zdrada jest piętnowana, nie dlatego, że jest z natury zła, ale dlatego, że nauczono nas, że taka jest. Co na to naukowcy?

Otóż okazuje się, że zwolennicy poliamorii mają rację. Człowiek jest istotą umiarkowanie poligamiczną. Wynika to nie tylko z obserwacji ludzi ale i z ich budowy anatomicznej. Większe jądra, zdolne do produkcji dużej ilości spermy nie są potrzebne gibbonom – zwierzętom monogamicznym – ale ludziom owszem. Mężczyźni muszą bowiem rywalizować z innymi o to, by ich materiał genetyczny dotarł do jajeczka za pomocą mocnych i licznych plemników.

Co więcej, naukowcy obserwujący pary, stwierdzili, że już po roku stałego związku, częstotliwość stosunków spada o 50%. Jednak gdy tylko mężczyzna zaczyna współżycie z inną kobietą, jego libidoLibido Popęd seksualny czyli chęć angażowania się w aktywność seksualną. Zależy on od zmian biochemicznych zachodzących w organizmie, czynników psychologicznych i zewnętrznych.   natychmiast wzrasta.

Antropolodzy nie mają zatem wątpliwości, że jesteśmy poligamiczni. Skąd zatem wzięła się ta monogamia? Otóż trzeba pamiętać, że wyrośliśmy na podwalinach tradycji judeochrześcijańskiej, która promowała monogamię. W takich ramach, łatwiej jest utrzymać ład społeczny. Mężczyźni nie muszą tak bardzo rywalizować o kobiety z innymi. Gdy zdobędą jedną, ta pozostaje przy nich. I choć przez wieki męska poliamoria była społecznie akceptowana, choć pozornie ukrywana –głównie przed żoną –to nie spowodowała wielkich zmian społecznych. Inaczej było w przypadku niewierności kobiet, która była piętnowana. Wiąże się to głównie z normami społecznymi. W ostatecznym rozrachunku dziecko urodzone w wyniku męskiej zdrady nie musiało być wychowywane przez żonę. Gdyby jednak, będąca na utrzymaniu męża żona powiła nieślubne dziecko, ono musiało by być utrzymywane przez męża. Trzeba bowiem pamiętać, że dawniej kobieta była zazwyczaj utrzymywana przez mężczyznę.

Do złożonych przyczyn tego, że ludzie żyją w monogamii należy dodać aspekt ekonomiczny. Choć wielu oburza się z tego powodu, prawdą jest, że dla kobiet bardziej atrakcyjny jest mężczyzna majętny i dobrze sytuowany, niż biedny o niskim statusie społecznym. Wynika to z biologicznej troski o zapewnienie bytu przyszłemu potomstwu. Nawet więc w krajach, gdzie poligamia jest dozwolona, wielu mężczyzn ma jedną żonę, i choć mogą ich mieć więcej, brak środków finansowych zmusza ich do monogamii – przynajmniej oficjalnie.

Kochać wielu ludzi

Wolną miłość wyznają zazwyczaj ludzie młodzi, którzy poznają dopiero świat bliskich relacji i uczą się ich. Starsi z dystansem odnoszą się do takich przygód, wiedząc, że mogą one przynieść więcej cierpienia niż satysfakcji. Zwolennicy poliamorii, choć uważają inaczej, często nawiązują powierzchowne kontakty ze swoimi partnerami. Przestrzegają swojego kanonu zasad, na przykład nie opowiadając innym partnerom o sprawach pozostałych, czy zachowując określone pieszczoty dla określonych osób. Nie jest to łatwe, bo wymaga ogromnej samokontroli i dyscypliny. Można powiedzieć, że wolna miłość wśród kobiet jest odpowiedzią na to, co mężczyźni robili – i nadal robią - przez wieki.  Dzięki statusowi społecznemu mogli oni mieć wiele kobiet równolegle, a nawet wiele równoległych rodzin. Kobiety wybierając wolny seks robią to samo, ale na jasnych zasadach, pozornie nikogo nie oszukując i nie raniąc. Podobnie mogą dziś postępować mężczyźni, jednak to kobiety bardziej uczuciowo wikłają się w związki i to one częściej budują skomplikowane relacje. Panie łączą seks z bliskością, podczas gdy mężczyźni potrafią te dwie sprawy całkowicie oddzielić. Stąd w przypadku kobiet pojawiają się pytania o bliskość. Czy jestem dla niego tak samo ważna, jak kobieta z którą spał wczoraj? Czy on jest dla mnie bliższy niż przyjaciel, z którym spędziłam weekend? To są bardzo trudne pytania, szczególnie dla kobiet, które chcą dla mężczyzny czuć się zawsze wyjątkowe i jedyne. I choć poznanie kolejnej kobiety, nie sprawia, że poprzednia przestaje być wyjątkowa, ale że jest wyjątkowa w inny sposób, to dla wielu kobiet jest to trudne do zaakceptowania.

Takie związki wykluczają jeszcze jedno – odpowiedzialność za drugą osobę. Stawia się w nich przede wszystkim własne pragnienia na piedestale. Często się to udaje, ale gdy w życiu przychodzi kryzys, wszyscy pragną mieć kogoś, bliskiego i oddanego w pełni. W takim momencie zawęża się chęć dzielenia tak intymnej relacji w wieloma osobami. Potrzeba jednej osoby, która będzie rozumiała nas na wysokim poziomie relacji, na którą możemy liczyć, bo w radosnej, niezobowiązującej codzienności czasem można poradzić sobie z lawirowaniem wśród emocji – przez jakiś czas – ale w sytuacji kryzysowej każdy z nas potrzebuje osoby, która będzie „skałą” i podporą dla nas i naszych emocji.  Być może wśród osób z którymi byliśmy w wielu związkach równocześnie znajdzie się jedna taka osoba, która stanie na wysokości zadania, ale co w takim razie z pozostałymi? Poliamoria często bywa etapem w życiu, poznawaniem, zanim znajdziemy wewnętrzny spokój, poznamy samych siebie, własne potrzeby oraz osobę, z którą – pomimo ograniczeń monogamii – będziemy chcieli dzielić życie.

Dodaj komentarz