„Ciąża to nie jest czas eliminacji produktów potencjalnie uczulających”

Za czasów naszych babć, mocno pokutowały opinie, że młoda mama – zwłaszcza ta karmiąca piersią, musi na czas ciąży i laktacji zrezygnować z pewnych produktów. Takie restrykcje miały na celu m.in. ochronić dziecko przed rozwojem alergii czy dolegliwościami związanymi z kolką. Jak jest naprawdę? O tym rozmawiałam z dr Agnieszką Kozioł-Kozakowską – specjalistką ds. żywienia dzieci.

dr Agnieszka Kozioł-Kozakowska specjalistka ds. żywienia dzieci, założycielka Centrum Edukacji i Poradnictwa Żywieniowego NutriCenter, kierownik Pracowni Dietetyki Pediatrycznej Uniwersytetu Jagiellońskiego, pracownik naukowy Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie (Prokocim). Szerzej znana jako autorka badań nad neofobią żywieniową u przedszkolaków. Wykładowca w krakowskiej szkole rodzenia Picolino, ekspert ds. żywienia portalu Babyboom.pl, autorka wielu artykułów o treści żywieniowej. Prywatnie –  mama Antosia. 

- Jest Pani właścicielką poradni dietetycznej, pracuje w szpitalu dziecięcym … Czy często spotyka się Pani z problemem alergii u tak małych dzieci?

- Nie jest to aż tak częste jeśli mielibyśmy brać pod uwagę faktycznie zdiagnozowaną alergię. Jest dużo dzieci, które mają różnego rodzaju przejściowe wysypki czy zmiany skórne ale nie zawsze jest to kwestia alergii.

- Czy alergia występuje u nich równie często co otyłość? Ciągle słyszy się o gwałtownym wzroście częstości zachorowań …

- Trudno powiedzieć gdyż według badań rozpowszechnienie alergii u dzieci wynosi kilka procent, więc nie jest to jakiś powszechny problem. U małych dzieci istnieje problem dobrej diagnostyki. Dlatego tak naprawdę, określenie ile przypadków dzieci to faktycznie alergia, a ile dmuchanie na zimne – trudno powiedzieć. Myślę, że jest to problem narastający ale nie powiedziałabym, że porównywalny ze skalą epidemii o jakiej mówi się w przypadku otyłości.

- W ciąży należy odżywiać się zdrowo. To na szczęście – wie już w zasadzie każda kobieta. Coraz więcej z nas zdaje sobie sprawę z tego, że sposób w jaki się wówczas odżywia ma znaczący wpływ na przebieg, rozwiązanie ciąży oraz stan zdrowia matki i jej dziecka. Zdrowo – czyli jak?

- Ciąża jest w ogóle takim okresem, w którym mamy większą uwagę zaczynają zwracać na swoją dietę. Umówmy się – nie każda kobieta ma odpowiednią świadomość żywieniową. Ciąża jest też takim czasem, w którym organizm wymusza na nas pewną zmianę nawyków. Okazuje się na przykład, że mdłości w pierwszym okresie ciąży wymuszają niejako regularność posiłków, bo jeśli kobieta będzie miała długie przerwy miedzy posiłkami to mdłości się nasilą, a dyskomfort będzie większy.

Żywienie w ciąży nie odbiega od racjonalnego żywienia osoby zdrowej. 5 posiłków w ciągu dnia, a nawet więcej, zawierające białko, węglowodany, zdrowe tłuszcze oraz witaminy w postaci warzyw i owoców. To są w zasadzie zalecenia, które dotyczą nas wszystkich.

W ciąży wzrasta zapotrzebowanie na niektóre składniki odżywcze, w związku z czym my (dietetycy; przyp. Autorki) posiłkujemy się tutaj suplementacją. Trudno jest dostarczyć organizmowi takich ilości składników odżywczych, które byłyby wystarczające do prawidłowego rozwoju dziecka np. kwas foliowyKwas foliowyKwas foliowy to witamina z grupy B. Nazwa pochodzi od łacińskiego słowa folium czyli liść, gdyż wyprodukowano go ze szpinaku. Ma postać jasnożółtej substancji, która łatwo rozpuszcza się w wodzie. Inne nazwy to: witamina B9, folacyna, folan, kwas pteroiloglutaminowy, witamina Bc. Ma duże znaczenie w pierwszych tygodniach ciąży, ponieważ komórki dziecka dzielą się wówczas bardzo szybko. Kwas foliowy nie jest wytwarzany przez ludzki organizm, dlatego musi być przyjmowany wraz z pokarmem, lub w postaci suplementów. Niedobór tej witaminy w okresie ciąży może prowadzić do wady cewy nerwowej, która powoduje upośledzenie rozwoju kręgosłupa, mózgu i czaszki głównie rozszczep kręgosłupa oraz bezmózgowie. Przyjmowanie kwasu foliowego zapobiega rozdwojeniu podniebienia, wadom serca i kończyn oraz zaburzeniom wzrostu płodu. W pierwszych tygodniach ciąży kobiety powinny przyjmować od 400 do 800 mcg kwasu foliowego. Folacyna jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania organizmu już od momentu poczęcia aż do późnej starości. Ma duży wpływ na płodność, ponieważ u kobiet wpływa na dojrzewanie komórek jajowych i zagnieżdżenie się zarodka, a u mężczyzn wpływa na produkcję plemników. Witamina ta występuje powszechnie w tkankach wielu roślin i zwierząt, zwłaszcza w zielonych warzywach liściastych, wątrobie, drożdżach, roślinach strączkowych, otrębach, żółtku jajek, ciemnym pieczywie, owocach cytrusowych i sokach. . Kobieta na pewno nie może nie dojadać – może to odbić się hipoglikemią, anemią lub spowodować omdlenia. Wszystkie błędy żywieniowe prędzej czy później przełożą się na złe samopoczucie mamy ale i również na wyniki badań.

- Jeśli niewłaściwe żywienie może zaszkodzić dziecku, to czego, oprócz alkoholu nie powinna jeść przyszła mama?

- Wokół  jedzenia, a raczej niejedzenia w ciąży krąży sporo mitów. To co jest pewne to ten pierwszy okres, pierwszych trzech miesięcy kiedy mamy największe ryzyko poronienia. Przykładem szkodliwych dla ciąży bakterii jest np. salmonella i listeria oraz gronkowiec. Ich źródłem jest surowe mięso, ryby, jaja i wszystko to co powstało na ich bazie, a także sery pleśniowe, źle przechowywane mleko. Trzeba pamiętać o tym, że jest to też taka forma dmuchania na zimne. To nie jest tak, że w każdym kawałku sera będzie obecna bakteria. To jest ewentualne ryzyko. Można sobie odmówić w tym pierwszym okresie ciąży tak na wszelki wypadek ale nie wolno tworzyć wokół tego takiej zakazanej atmosfery, na przykład jeśli mama była na przyjęciu, skosztowała kawałek zakazanego produktu i wmawia sobie, że akurat po tym serwowanym coś jej się stanie. Można jeść też sushi o ile nie ma w nim surowej ryby.

- Ze względu na zwiększone ryzyko wystąpienia alergii u dzieci, od wielu lat kobietom zaleca się rezygnację z pewnych produktów. Słyszałam o orzeszkach ziemnych, mleku, czekoladzie. Czy są jeszcze jakieś produkty oskarżane o powodowanie alergii u dzieci?

- Mówiło się również o cytrusach typu pomarańcze, mandarynki, głównie w ostatnim trymestrze ciąży. Również i kwestia ryb, które były takim produktem mocno wykluczanym z diety w ciąży ze względu na to, że też są bardzo silnym alergenem. Na dzień dzisiejszy wiemy, że ryby ze względu na zawarte w nich kwasy omega-3 przynoszą więcej korzyści aniżeli szkód.

- Dlaczego akurat w ostatnim trymestrze? Czy ma to jakieś przełożenie na tę alergię?

- Dlatego, że jest to moment w którym w największym stopniu antygeny przenikają do wód płodowych. W tym momencie u części osób następuje pierwszy kontakt z alergenem czyli tzw. uczulenie, nie oznacza to, że  u każdej uczulonej osoby rozwinie się choroba alergiczna.

Aktualnie odstąpiono od stosowania diet eliminacyjnych podczas ciąży ponieważ tego rodzaju dieta nie przynosiła oczekiwanego efektu profilaktycznego, dlatego dieta kobiety ciężarnej powinna być normalna, dopasowana do potrzeb żywieniowych w tym czasie.

- Czyli w ciąży jemy praktycznie wszystko?

- Nie ma takiej konieczności by eliminować pokarmy, które potencjalnie są silnymi alergenami. Takie jest aktualne stanowisko towarzystw naukowych. Nie ma dowodów na to, że dziecko, które miało kontakt z alergenem w życiu płodowym rozwinie chorobę. Dieta z której eliminujemy pewne produkty może okazać się dietą bardzo ograniczoną, zwłaszcza jeśli kobieta wyeliminuje wapń czyli produkty mleczne, czy cytrusy bo – a nuż dziecko rozwinie alergię.

- A co w przypadku kobiet, które są alergiczkami?

- Jeśli mama jest alergikiem, wtenczas należy wykluczyć alergeny na które sama jest uczulona i te które wchodzą w reakcje krzyżowe, nie ma konieczności wykluczania wszystkich potencjalnie uczulających produktów.

- Wykluczyć na 100%?

- Nie mamy tak silnych dowodów na to by potwierdzić, że dziecko tej kobiety, która jest w grupie ryzyka na pewno będzie miało alergię. To jest kwestia tzw. zwiększonej szansy. Jeśli mama jest w grupie ryzyka, może warto te produkty na okres ciąży odstawić. Poza tym, żeby mogła być alergia musi zajść ten pierwszy kontakt czyli nauka układu immunologicznego danego alergenu, a potem kontakt systematyczny i powtarzający się.

- Czyli jeśli jestem alergiczką, a w ciąży zdarzyło mi się zjeść parę orzechów – nie muszę obawiać się o dziecko?

- Nie,  wręcz przeciwnie. Nie jadła Pani systematycznie tych orzechów w odpowiednio dużych ilościach – nie było powtarzającego się kontaktu zwiększającego ryzyko uczulenia.

- A przypadku karmienia piersią?

- Jeśli mama jest alergikiem to istnieją takie zalecenie, że być może warto odstawić te silne alergeny. Jeśli jednak jest zdrowa – nie ma takich zaleceń. To też jest w pewnym stopniu nowością, gdyż do tej pory kobieta karmiąca miała bardzo wiele ograniczeń. Dopóki dziecko nie ma żadnych objawów, do tego czasu mama nie zmienia swojej diety. Dieta powinna zostać zmieniona dopiero w momencie gdy oceni i zaleci to lekarz. Czasem objawy obserwowane u dziecka wcale nie muszą być alergią. Może to być jakaś przejściowa nadwrażliwość …

- … na przykład kolka?

- Na przykład. Może to być przejściowa nadwrażliwość na dany produkt. Dziecko dopiero uczy się tolerancji więc może przejściowo zareagować jakąś zmianą skórną, która po prostu zniknie.

- Czyli jest Pani doktor za tym, żeby dane produkty eliminować z diety mamy karmiącej dopiero wówczas gdy dziecko wykaże jakieś negatywne objawy, a nie profilaktyczne usunięcie wszystkiego co może uczulić?

- Tak. Tym bardziej jeśli jest to w okresie kolki gdzie aktualnie wiemy, że nie jest ona spowodowane tym co mama zjadła. To jest taka niedojrzałość układu pokarmowego małego dziecka i tutaj bardziej flora bakteryjna i brak równowagi bakteryjnej może mieć znaczenie, a niekoniecznie to co mama zjadła.

- Czyli jeśli mama w pewnym momencie karmienia przechodzi na sam gotowany drób i płatki na wodzie bo dziecko ma kolkę to jest to błąd?

- Absolutnie. Niedobory które powstaną w wyniku takie diety odbiją się na zdrowiu kobiety. I tak jak ciąża jest ryzykiem osteoporozy u kobiet, tak samo laktacjaLaktacjaLaktacja to fizjologiczny proces wydzielani mleka przez gruczoły mleczne. Pojawia się po porodzie, w momencie odejścia łożyska i trwa aż do zakończenia ssania piersi przez dziecko. Proces ten jest regulowany przez hormony – prolaktynę i oksytocynę – wydzielane w odpowiedzi na ssanie piersi. Prolaktyna pobudza komórki gruczołu piersiowego do produkcji pokarmu, a oksytocyna warunkuje wypływ mleka i umożliwia nakarmienie dziecka. Pokarm naturalny jest najodpowiedniejszy dla noworodka i niemowlęcia. Jego skład zapewnia optymalny rozwój fizyczny i umysłowy. Podkreślane jest niezwykłe znaczenie naturalnego karmienia dla rozwoju emocjonalnego dziecka. Pokarm kobiecy wytwarzany przez zdrową matkę w pełni zaspokaja zapotrzebowanie pokarmowe noworodka i niemowlęcia. Poza tym karmienie piersią buduje więź pomiędzy matką a dzieckiem, w ogromnym stopniu decyduje także o poczuciu bezpieczeństwa dziecka.   – zwłaszcza jeśli będzie niedoborowa w wapń bo mama sobie wymyśliła, że dziecko ma skazę białkową i eliminuje wszystkie produkty mleczne.

- Lub tak jak w moim przypadku – poprzez presję otoczenia i starszego pokolenia

- Tak, starszego pokolenia – tego nie wolno, tamtego nie wolno. Oczywiście jestem przeciwna podawaniu produktów ciężkostrawnych bo wrażliwość każdego dziecka jest inna, ale znam panie, które jadły dosłownie wszystko łącznie z kapustą zasmażaną i schabowym i dzieciom kompletnie nic nie było. Oczywiście trzeba brać pod uwagę taką osobniczą zmienność, że dziecko może różnie zareagować ale standardowo raczej pożywienie nie powinno wpływać na zachowanie dziecka.

- Czyli teoretycznie – składniki pochodzące z diety matki nie przechodzą do jej mleka w jakimś dużym stopniu?

- Nie, zdecydowanie nie. Niektóre w ogóle nie przechodzą. Przechodzą antygeny, zwłaszcza białka mleka krowiego, natomiast składniki pożywienia niekoniecznie, dlatego nie ma takiej możliwości żeby dziecko w jakiś sposób na nie zareagowało.

- Karmienie piersią ochrania dziecko przed rozwojem alergii?

- Tak, generalnie karmienie piersią jest elementem profilaktyki. Światowa Organizacja Zdrowia zaleca i zachęca do wyłącznego karmienia piersią przez pierwsze sześć miesięcy życia dziecka po to właśnie, że ten okres między 4, a 6 miesiącem jest tzw. okienkiem immunologicznym i dziecko uczy się tolerancji, a ten moment karmienia piersią jest momentem ochronnym (np. podczas rozszerzania diety; przyp. Autorki).

- A żywność wysokoprzetworzona pełna konserwantów, barwników i aromatów? Czy jeśli przyszła mama spożywa jej spore ilości, to czy u dziecka może zwiększyć się ryzyko alergii?

- Aktualnie nie dotarła do mnie taka informacja, żeby dodatki do żywności w okresie ciąży mogły przyczynić się do rozwoju alergii. Potencjalnie mogą one uczulać dopiero wtedy gdy dziecko jada już różne produkty.

- Znalazłam badania z 2011 roku, w których naukowcy udowodnili, że witaminy A, D i E działają ochronnie na dziecko przeciwko alergii i astmie. Co Pani o tym myśli?

- Nie znam tych konkretnych badań więc trudno mi odnieść się do rzetelności ich prowadzenia jeśli chodzi o alergie. To co na pewno jest udowodnione, co faktycznie zmniejsza ryzyko alergii i astmy oraz atopowego zapalenia skóry to jest olej rybi czyli kwasy omega-3. To jest aktualnie udowodnione i potwierdzone naukowo. Ale być może, na poziomie biochemicznym witaminy te faktycznie obniżają to ryzyko, jest to możliwe.

- Znalazłam również badania z których wynikało, że ryzyko świstów oddechu spada o 80% u noworodków, których matki podczas ciąży stosowały dietę śródziemnomorską opartą na warzywach, rybach, orzechach.

- Zgadzam się dlatego, że dieta śródziemnomorska to są właśnie wielonienasycone kwasy tłuszczowe w dużym wymiarze – kwasy zarówno z olejów, jak i ryb i owoców morza. To się zgadza z tym co aktualnie wiemy.

- Czy istnieją jakiekolwiek produkty co do których nie możemy być do końca pewni, że nie powodują wzrostu ryzyka zachorowania na alergię?

- Stanowisko ekspertów jest jednoznaczne:  nie nakazują oni eliminacji żadnych produktów.

- Czyli umiar we wszystkim?

- Czyli tak naprawdę umiar i takie podejście indywidualne w przypadku osób ewidentnie obciążonych ryzykiem. Im więcej rzeczy spróbuje mama, a tym samym spróbuje jej dziecko, tym mniejsza szansa, że się uczuli.

Dziękuję za rozmowę!

 

rozmawiała Maria Anna Brzegowy

www.mbrzegowy.blogspot.com

WARTO ZAJRZEĆ!

„Alergia i nietolerancja pokarmowa. Mleko i inne pokarmy”

prof. zw. dr hab. n. med. Maciej Kaczmarski, mgr Elżbieta Korotkiewicz-Kaczmarska

wydawnictwo Help Med

Dodaj komentarz