5 popularnych błędów podczas wakacyjnego opalania!

5 popularnych błędów podczas wakacyjnego opalania!

Czerniak złośliwy, efekt wystawiania skóry na promieniowanie ultrafioletowe, jest jednym z najgroźniejszych zabójców wśród nowotworów. Jednocześnie każdego roku wzrasta liczba zachorowań – od 3 do nawet…7% rocznie. Aby przekonać się, dlaczego tak jest, wystarczy rozejrzeć się po którejkolwiek z polskich plaż. Opalamy się w sposób nieprzemyślany, groźny i popełniamy mnóstwo błędów. Jakich? Dowiedz się, zanim i ty usłyszysz od lekarza druzgoczącą diagnozę.

  1. Nieprawidłowe przechowywanie kremów.

Niestety, samo posiadanie kremów to zdecydowanie za mało. Aby kosmetyk dobrze spełniał swoją rolę, należy go odpowiednio przechowywać. Problem polega na tym, że większość z nas nie zwraca na to uwagi, trzymając kremy i balsamy z filtrem na kocu, w nawet ponad 30-stopniowym upale, przez kilka godzin. Tymczasem na opakowaniu zazwyczaj zamieszczona jest informacja, że produkt należy przechowywać w temperaturze od 5 do 25 stopni.

Co dzieje się z kremem do opalania, który został wystawiony na działanie palącego słońca przez kilka godzin? Dochodzi do zmiany składu, psucia się kosmetyku i niszczenia substancji odpowiadających za ochronę naszej skóry. Wygląd kosmetyku może zostać niezmieniony, ale nie będzie on już tak skuteczny, jak powinien. Co więcej, to właśnie używanie takiego kremu może skutkować licznymi reakcjami skóry.

Niewłaściwe przechowywanie tego typu preparatów nie dotyczy tylko wysokich temperatur. Warto zauważyć, że kiedy zimą wylatujemy na słoneczne wakacje, zazwyczaj trzymamy kremy do opalania w dużym bagażu. Ten ląduje w luce bagażowej, która nie jest ogrzewana i dochodzi do znacznego oziębienia kosmetyku i znowu – zmiany składu. Aby temu zapobiec, warto owinąć kosmetyki kilkoma ubraniami.

  1. Zbyt rzadkie i niewłaściwe nakładanie preparatu.

Zazwyczaj używanie kremów z filtrem polega na szybkim i pobieżnym posmarowaniu ciała już na plaży. Większość ludzi nie powtarza już tej czynności, mimo tego, że plażowanie trwa nawet i 6 godzin.

Tymczasem dermatolodzy od wielu lat przypominają – nałożony kosmetyk z filtrem chroni przez 2-3 godzin plażowania. Po tym czasie należy nałożyć drugą warstwę, a także każdorazowo po wyjściu z wody. Warto także pamiętać o dokładnym smarowaniu ciała (bez pomijania twarzy, stóp czy nawet palców od stóp), a także o użyciu wystarczającej porcji kosmetyku.

  1. Używanie kremów z filtrem tylko na plażę.

To bardzo popularny błąd. Smarujemy się kosmetykami chroniącymi przed słońcem tylko wtedy, kiedy ruszamy na plażowanie „pełną parą”, lekceważąc wszelkie inne wyjścia z domu. Tymczasem kremów powinniśmy używać zawsze, kiedy wychodzimy – nie tylko wtedy, gdy jesteśmy w egzotycznym kraju, ale także, gdy w piękną pogodę spacerujemy po Sopocie.

  1. Brak nakrycia głowy.

Wystarczy rozejrzeć się na polskiej plaży, by przekonać się, że Polki bardzo rzadko sięgają po okrycie głowy – choćby w formie bardzo modnego kapelusza. Zapominamy, że choć skóra głowy chroniona jest włosami, to słońce i promienie ultrafioletowe nadal do niej docierają. Ponadto, brak nakrycia głowy to większe ryzyko udaru słonecznego i ogólnego złego samopoczucia po kąpieli słonecznej.

  1. Brak ochrony oczu.

Jeżeli już nawet sięgamy po okulary przeciwsłoneczne, to w ogromnej części przypadków wybieramy tanie szkła z sieciówek. Niestety, nie dają one naszym oczom żadnej ochrony, wręcz przeciwnie – sprawiają, że do oczu dostaje się jeszcze więcej promieni ultrafioletowych. Aby odpowiednio dbać o oczy i wzrok, należy kupić okulary z oznaczeniem UV 400, które zagwarantują odpowiednią ochronę.

Dziecko tak, siebie – nie

W świetle powyższego mogłoby się wydawać, że Polki mają bardzo małą wiedzę na temat zagrożeń związanych z promieniami słonecznymi. Jednak sam fakt, że nasze dzieci smarowane są kremami grubo i regularnie oraz że noszą przeciwsłoneczne czapki świadczy o tym, że jest inaczej. Dlaczego więc kobiety, które wiedzą o szkodliwości słońca, nie chronią także siebie? Odpowiedź jest prosta – dla urody. Chcemy mieć piękną opaleniznę, stąd też zamiast kremów z filtrem, w naszych kosmetyczkach znajdują się oliwki albo przyspieszacze opalania.

Pamiętajmy jednak – każdego roku z powodu czerniaka złośliwego umiera ponad tysiąc osób. To niemało. Nawet najpiękniejsza opalenizna nie jest tego warta.

Dodaj komentarz