Nasze recenzje: Katarzyna Miszczuk: „Szeptucha”

Nasze recenzje: Katarzyna Miszczuk: „Szeptucha”

„Literackie wydarzenie”, „powiew świeżości”, „wyjątkowa” – to tylko niektóre z określeń kierowanych w stronę „Szeptuchy” autorstwa Katarzyny Miszczuk. Trudno o większe słowa zachęty, by sięgnąć po tę pozycję, toteż i my uczyniliśmy to bez wahania. Czy książka spełniła pokładane w niej nadzieje? O tym poniżej.

„Szpetucha” jest powieścią fantasy. Jednak ci, którzy zwykle stronią od tego typu tematyki, nie powinni się zniechęcać – nie ma tu robotów, latających samochodów i innych wynalazków rodem z dalekiej przyszłości. Jest za to Gosia, czyli Gosława Brzózka. Młoda absolwentka studiów medycznych, która w ramach obowiązkowych zajęć wyjeżdża na wieś, by odbyć praktyki u wiejskiej znachorki zwanej „szeptuchą”.

Gosia jest racjonalistką. Nie wierzy w zabobony i przesądy – właściwie nie wierzy w nic. Nie cierpi wsi, z jej klimatem i kleszczami. I gdyby nie jej fobie, można by wręcz rzec, że twardo stąpa po ziemi.

Chcąc nie chcąc, bohaterka przybywa do małej wsi i bardzo szybko poznaje Mieszka. Już w tym momencie możemy domyślić się, że cały świat Gosi ulegnie zmianie, myli się jednak ten, kto sądzi, że mamy do czynienia z pospolitym romansem. Co zatem tu znajdziemy?

Odskocznia od życia

„Szeptucha” to powieść, w której zetkniemy się przede wszystkim z mitologią słowiańską – jeśli wierzyć w słowa autorki, wiedzę o tejże mitologii zdobywała ona aż przez 6 lat. Praca ta zaowocowała pozycją, w której mamy cały przekrój elementów dawnych wierzeń: są tu bóstwa, demony, przesądy i święta, ubożęta, wąpierze i utopce, a w tle całej historii – kwiat paproci. To książka wręcz przesycona folklorem, do którego nagłą, niespodziewaną sympatią pała czytelnik po zakończeniu książki.

Słowa, jakoby „Szeptucha” była odskocznią od rzeczywistości, nie są dalekie od prawdy. To rzeczywiście książka, w której odnajdziemy alternatywny świat. Po przebrnięciu przez nieco niezrozumiałe pierwsze strony bardzo łatwo jest „wsiąknąć” w lekturę, zapominając o obowiązkach albo późnej, nocnej godzinie.

Nie da się zaprzeczyć, że pod względem wybranej tematyki książka zdecydowanie wyróżnia się na tle innych pozycji i choćby z tego względu zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Jeśli jednak jest to dla kogoś zbyt mało, dodatkowym atutem jest mnóstwo poczucia humoru. Pozycja ta jest nim bardzo mocno okraszona, aczkolwiek – jak to z poczuciem humoru bywa, każdy miewa inne. Niemniej ten, kto lubi sarkazm, z pewnością nie odłoży tej książki nieskończonej.

Drobne zgrzyty i werdykt

Czy w tej wyjątkowej pozycji jest coś, co nam „zgrzyta”, drażni, irytuje? Owszem, aczkolwiek w bardzo niewielkim stopniu. Drażniąca bywa sama główna bohaterka, a dokładnie jej negatywne nastawienie, zrzędliwość, ilość fobii. Lekko męczy mała ilość postaci oraz to, że podzielone są one albo na te całkowicie dobre, albo z gruntu złe. Jeśli ktoś bardzo dobrze orientuje się w mitologii słowiańskiej, może poczuć niedosyt informacji – dotyczy to jednak raczej niewielu z nas.

Podsumowując – czy warto odwiedzić księgarnię, wydać pieniądze, spędzić czas nad książką? Oczywiście! W zamian zyskujemy bowiem piękną historię okraszoną tak nieznaną nam, a przecież naszą mitologią, sporo poczucia humoru oraz wciągającą fabułę. Serdecznie polecamy!

Dodaj komentarz